Tak, to absolutnie klasyczna i poruszająca historia z życia świętego Tomasza z Akwinu.
Dokładniej rzecz biorąc, według przekazów (głównie jego sekretarza, brata Reginalda), Tomasz miał powiedzieć: „Wszystko, co napisałem, wydaje mi się słomą” (mihi videtur ut palea), a nie „liśćmi”, chociaż sens jest ten sam – marność, rzecz bzdetna w porównaniu z prawdą absolutną.
Oto co warto wiedzieć o tym wydarzeniu:
• Kiedy to się stało? 6 grudnia 1273 roku, po odprawieniu Mszy świętej. Tomasz miał wówczas mistyczne doświadczenie (wizję) Boga.
• Dlaczego tak powiedział? Po zobaczeniu chwały Bożej, jego genialne, wielotomowe dzieła (w tym słynna Summa Theologiae) wydały mu się jedynie marnym opisem, „wymłóconą słomą” przy bezpośrednim poznaniu Prawdy.
• Co stało się potem? Tomasz przestał pisać. Pozostawił Summę niedokończoną, mimo próśb, by kontynuował pracę. Zmarł kilka miesięcy później, w 1274 roku.
To zdarzenie jest uważane za ostateczny dowód jego pokory – największy intelekt średniowiecza uznał, że rozum ludzki ma swoje granice w obliczu Boga.
***
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/audiencje/ag_02062010.html
***
+"Wymłócona słoma"
Jeśli taki wielki święty
o Anielskim umyśle
uznał za słomę to co napisał, to cóż dopiero powiedzieć o tych co mają zamiast rozumu sieczkę ideologiczną w głowie i na dodatek chęłpią się swoją wyzywającą głupotą wobec innych.
To tacy ludzie mają zupełnie wymłucone mózgi przez swoją iście szatańską pychę.
Takie ludzkie kreatury chcą jeszcze uczyć innych rozumu narzucając tą genderową ideologię na siłę ludziom o czystych sercach idących za Prawdą.
To złowieszczy najgroźniejszy totalitaryzm jeszcze gorszy od brunatnego faszyzmu i czerwonego komunizmu.
Tacy ludzie dzisiaj rządzą światem i narzucają na siłę swoją wypaczoną złowieszczą i szatańską propagandę.
Nie możemy milczeć i być obojętni na to wszystko.
Chrześcijanin, który udaje, że to go nic nie obchodzi jest współwinny
takiemu stanowi rzeczy i służy Przeciwnikowi Prawdy.
Czas najwyższy abyśmy się obudzili zanim zostaniemy zupełnie zaczadzeni tym zielonym tlenkiem węgla, który nie pachnie i dlatego jest zabójczy dla każdego katolika.
Do Królestwa Bożego wnijdą tylko buntownicy i gwałtownicy, a letnich Pan wypluje z Swego Boskiego Serca.
Letni katolik to żaden wyznawca Chrysusa, Który oddał Swe Człowiecze Życie za całą ludzkość.
Czas najwyższy powstać z letargu swej letniości!!!
Nie wolno być obojętnym na to zło toczące niczym rak serca współczesnych tzw wierzących, ale nie praktykujących letnich wyznawców Chrysusa.
Nie łudźmy się, że to nam będzie odpuszczone kiedyś przez Bożą Sprawiedliwość!!!
" Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnie to uczyniliście".



Zgadzam się całkowicie.
OdpowiedzUsuń